• Wpisów:186
  • Średnio co: 13 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 23:15
  • Licznik odwiedzin:6 588 / 2558 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Najarana szczęściem łykam każdą chwilę. W duszy muzyka gra, ale nie już jakaś smutna, tylko mega wesoła, moja ulubiona. Na twarzy uśmiech od ucha do ucha. W myślach żadnych przekleństw, ani grama złośliwości i innych podłych rzeczy Nastąpił przełom w moim życiu. Dla takich chwil się żyje
  • awatar Markowa Szafa: Witam! Może coś Ci się spodoba? Codziennie nowe oferty, atrakcyjne akcje promocyjne :) Dużo ubrań nowych i używanych - zawsze firmowe. Zapraszam! http://markowaszafa.pinger.pl
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Choroba ustępuje. Bielactwo można wyleczyć!!! Jestem naładowana pozytywną energią, tak dalej, a może już ZA DWA LATA będę żyć jak normalna nastolatka!!! Bez zasad czego mogę, a czego nie, gdzie mogę chodzić i jak wow!!! Kurwa jestem najszczęśliwszą osobą na ziemi Chyba już poznałam sens życia: dążyć do rzeczy niemożliwych i pokonywać wszelkie przeszkody i CHOROBY !!! Jezuuuuuuu, jaka jestem szczęśliwa. W końcu przestanę dopasowywać życie pod przychodnię i moją chorobę Aż ryczę ze szczęścia !!!
 

 
Uciekam w głąb muzyki szukać życia...
 

 
Chyba potrzebuję GPS'a, bo jakoś nie mogę znaleźć drogi do normalności. Zabłądziłam, utknęłam sama nie wiem gdzie i jak. Więc idź do tego gównianego Media-Markt i kup mi to, o co proszę!!!
 

 
Wiesz, z tyłu mam taki fajny magiczny guziczek, za jego pomocą włączysz mnie. Dlaczego ci to mówię? Bo jestem jakaś nieobecna.
 

 
Wpierdalam czekoladę i myślę o tobie, siedzę i czekam do momentu, kiedy wyślesz tą pierdoloną wiadomość, a ja będę miała powód do samobójstwa. Jednak wiem, że tego nie zrobisz. Kochasz mnie, a ja nie umiem tego docenić. Kocham cię,a mimo to nie umiem ciszyć się życiem tak jak dawniej.
 

 
Ostatnio straciłam panowania nad moim życiem, uciekam w głąb muzyki by zapomnieć, wszystko się wali, każdy jeden krok na przód oznacza walkę z samym sobą. Przytłacza mnie codzienność: pobudka, szkoła, przychodnia, dodatkowe, lekcje, spać. Jestem tylko człowiekiem, który nic nie znaczy dla siebie... niby wszystko ok. Mam najlepsze ciacho w jego mieście, mam kochaną przyjaciółkę, super kumpelę, która wspiera (Miśśkę) i chuj. Coraz żadziej się uśmiecham, kłóce się z rodziną, w szkole wszystko mnie przytłacza. Nawet mnie już nie cieszy mój nowy kwiatek, o który tak zaciekle walczyłam z mamą <?depresja?>
Lubie ten teledysk:
 

 
Tim Berg - Seek Bromance
Static Revenger & Richard Vission ft. LUCIANA - I Like That
 

 
Jakiego muła załapałam xD wczoraj pojechałam do Torunia, normalnie myślałam, że padnę ze śmiechu z mojej siostry i kota. Hahaha jak jakaś psychiczna jest teraz ;D Ale z jednego jestem zadowolona. Kupiłam sobie super kwiatka, moja mama chciała go wtrynić Sylwii, ale ojciec mnie poparł i... mam go !!! Szkoda tylko, że mam słaby aparat ?_?
 

 
Zajebisty poranek. Jak chuj wie co, Maciej gdzieś na biegi pojechał, misia też gdzieś tam na osiedlu(albo i nie), ja sama w domu ze słuchawkami na uszach. Uzależniłam się od wody Jurajskiej poziomkowej, na gadu pustki, na nk też ;/ gdzie wszystkich wcięło?
 

 
Dla jednych to tylko puste słowo, dla innych przepustka do szczęścia, a dla jeszcze kogoś innego dowód, że jest osoba, która nie ma na nią wyjebane.
 

 
Jedynym przyjacielem, który naprawdę zrozumie twoje problemy to ten, którego spotykasz tylko w lustrze...
 

 
zwykłe literki, ułożone w odpowiedniej kolejności potrafią znaczyć coś co trafia prosto w serce
 

 
Sterta książek na biurku, tona niepoukładanych myśli i twoje zdjęcie schowane w zeszycie
 

 
Jaaaaaaaaaaa pierdole. Wstałam o 6 O.o rano pierwszy miałam wf - koszmar, jak najwięcej brzuszków w 30s. zrobiłam 20/21 ^^ Już na następnej lekcji kręciło mi się w głowie, a że nowe blaty na ławkach, to tak jebały, że mało co nie zwymiotowałam <ale_pozytywnie> urwałam się z 2 ostatnich lekcji z kumpelą (Miśśką ;*), idziemy do intermarche i sklep z końcówką serii markowych ciuchów <zaciesz> zakochałam się w jednych spodniach, ale... zamałe, rozmiar 25, ja mam 27 zaraz znalazłam podobne większe, cuuudo. Wracam do domu, drzwi zamknięte na jeden zamek, mówię: ktoś jest. Wchodzę, a tu cisza - -" ktoś nadzwyczaj głośno chrapię, patrzę babcia mój największy koszmar. Oki, idę do pokoju, na biurku laptop, posiedze na gadu, może nowe notki na pingera wstawię, i pobudka usiadła mi na łóżku i wpatruje się w ekran - -" musiałam zamknąć wszystko i coś jej poszukać i ten słodki kaszel na laptopa xD wytarłam, a ta mi w pościel!!! K** co za człowiek, ja tam będę spać!!! W końcu po PÓŁ GODZINIE poszła... Czekanie na matkę jak wparuje i zajmię się babcią wydłużało się, ale gdy nadszedł ten moment szybciutko zjadłam obiadek i do szkółki na angielski. Wracając zrobiłam fotkę tym spodniom, aby pokazać matce i o dziwo natychmiast chciała ze mną po nie iść <szok> jesteśmy w sklepie, przymierzam:
-Takie przylegające?!?!
-No to są rurki w końcu.
-Ale takie jakieś ci małe chyba.
-Jakby były małe to bym ich nie chciała.
-Na sztukę nie ma co kupować!
-Ja ich nie kupuję na sztukę, tylko dlatego że mi się podobają, a ja nie mam drugich na zmianę!!!
[...] I chuuuuuuuuuuuuuj przychodzimy do domu, stara z dupy o jakieś dokumenty do szkoły, a ja muszę lekcje odrabiać, zmęczona i jak chuuuj kręci się w głowie.
 

 
Zabłądziłam w labirycie mojej duszy. Jeśli trafię na jakąś pułapkę... już po mnie. Jeśli zaś trafię do wyjścia, w końcu będę mogła szczerze się uśmiechnąć i powiedzieć to wyczekiwane zdanie: Jestem szczęśliwa!
 

 
Ten stan, kiedy wszystkie marzenia idą na półkę, a zostaje tylko on ;*
 

 
Co się dzieje? Nie ogarniam niczego już, nawet piosenki, którą znałam na pamięć O.o straciłam kontrolę nad myślami. Plączą mi się chwile obecne z marzeniami, a przeszłość z odczuwalnymi teraz emocjami. Mylę naiwność z miłością. Świat wiruję jak na karuzeli, a ja razem z nim. Zazdroszczę ludziom siedzącym na ławce i przyglądajęcym się tej sceny ... jak zejde z tej karuzeli to możliwe, że dojdę do siebie przy małej pomocy mojego pocieszacza (Macieja) ;**